poniedziałek, 16 maja 2011

Już prawie po

Kocie łby i dźwi. Czyli jedno z niewielu prezentacjowych zdjęć, które jako tako mi się podoba. A skoro jako tako mi się podoba, to czemu by nie wstawić, hm? 
Hah, większość matur już za mną. Pozostał mi jedynie angielski, przed którym się jakoś mega nie denerwuję. 
Miło, miło, miło, nadchodzą moje wieeelkie wakacje. Będę mogła robić wszystko to, na co w roku szkolnym nie miałam czasu. Będę czytała książki, oglądała filmy, spotykała się ze znajomymi, jeździła na konwenty, robiła zdjęcia... Już się cieszę. 
A jednocześnie cholernie boję się, że zmarnuję ten czas. Że będę siedziała w pokoju i wegetowała wtulona w poduszkę. Jakoś mało mam ostatnio motywacji do wypełzania z domu, wyglądania, starania się. Sama nie wiem, ale ogarnia mnie coraz częściej jakieś takie... Poczucie beznadziejności. Potrzebuję kogoś, kto od czasu do czasu wyciągnie mnie z wyra, kopnie w tyłek i wywlecze na spacer/do kina/na koncert. Ktosiu, przybądź. Skądkolwiek. 

Lody KitKatowe są o niebo lepsze od gównianych chipsów z Biedronki. Wiecie? 

Zmo ♣ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz