Minęła już grubo ponad połowa ferii i z bólem muszę się przyznać, że pierwszy tydzień zmarnowałam na niemal nic-nie-robieniu, jednak z drugiej strony może było mi to potrzebne? Lubię siedzieć w domu i zajmować się sobą. Taka egoistyczna przyjemność.
Znacznie aktywniejszy był weekend. Pojechałam do Krakowa i spędziłam dwa przecudowne dni z Avi i Tov.
Nawet nie spodziewałam się, że będzie to tak wspaniały czas. Uwielbiam nasz niezwykle urozmaicony jadłospis, malowanie włosów, gubienie się w Krakowie w środku mroźnej nocy(Tak! Lubię to! XD), wspólne zasypianie, śniadanie w kapkejkowni i mnóstwo innych rzeczy, które uczyniły ten wyjazd niezapomnianym. ♥
Oby jak najszybciej kolejne takie spotkanie!
Idę podlać Izydora.
Zmo ♣
środa, 23 lutego 2011
niedziela, 6 lutego 2011
Porannie
A od momentu w którym zaczęłam pisać notkę coś się wydarzyło. I czuję się paskudnie.
Zmo
Subskrybuj:
Posty (Atom)

