sobota, 22 stycznia 2011


Czy ktoś pozna się na czym polega absurdalność tego zdjęcia? Szczerze wątpię, już parę osób próbowało się domyśleć. XD 

Od poniedziałku, przez cały tydzień było mi bardzo różnie, wczoraj wieczorem się jako tako poprawiło. 
Odgrzebałam dzisiaj moją żółtą bluzkę. Lubię luźne koszulki. :3 

Gadam sobie właśnie z Avi. Cieszę się, że jesteś. ^^ To bardzo miłe mieć kogoś takiego jak ty. 

Bwah, jak zwykle strasznie wypocona mi ta notka wyszła. Może później coś dopiszę. 

Zmo

czwartek, 13 stycznia 2011

Snucie pucie

Mam pomysły na parę sesji zdjęciowych. Szkoda, że za cholerę nie mam jak ich zrealizować. Khh... Chętnie polatałabym sobie z Avi i aparatem. Tak jak w listopadzie, kiedy odpowiednia pogoda nadeszła dopiero ostatniego dnia. XD" Cóż, widać jesteśmy jakieś szalenie inteligentne, gdyż to głupi ma szczęście.

Siedzenie w domu jest niebezpieczne. Co chwilę trafiam na ciekawe allegrowe aukcje, tudzież na strony sklepów internetowych i tylko wrodzona niechęć do zakupów na odległość chroni mnie przed bankructwem... Dobrze, że takich sklepów nie ma na ulicach. Droga do domu zajmowałaby mi codziennie ze dwie godziny dłużej i byłabym wiecznie bez kasy. I nie mogłabym się szczycić jak to ładnie udaje mi się odkładać pieniążki. *potrząsa skarbonką, zawierającą pińć złotych, trzydzieści trzy grosze*

Pfah, Kashi powiedziała, że postara się przyjechać do mnie w ferie. Hołp, że jej się uda. Niby znamy się dość krótko, ale... No po prostu "ale'. I chcę się spotkać. ^^
Zdjęcie skubnięte z fotobloga Kashi(pstryknęła Pola) - mam nadzieję, że się nie pogniewa. XD Uhuhu, różowe i tęczowe autobusy rox.

Tak, ferie zapowiadają się przyjemnie - wyjazd w góry z Avi(o którym rozmawiamy niemal codziennie), spotkanie z Kashi, być może spotkanie z Pchełką. 

Zmo

wtorek, 11 stycznia 2011

Izydorze~


Izydor Bambus. Bardzo przyjazna roślinka, rezydująca na mojej półce od paru miesięcy. Lubię kwiatki doniczkowe. Takie mało wymagające jak kaktusy.

Trwa wystawianie ocen. To znaczy, że wkrótce będę musiała wypełznąć spod kołdry i zawlec się do szkoły. Jakoś nie czuję się na siłach. Nie wiem czy to z powodu zimy czy czego, ale zupełnie nie mam chęci do życia ostatnio.
Chciałabym w przyszłości mieć taką pracę, którą mogłabym wykonywać w domu. To by znacznie ułatwiło mi życie.

A teraz idę dalej oglądać X-Menów.

Zmo

niedziela, 9 stycznia 2011

Notka numer czszy

Hah, oto notka numer trzy. W sumie niewiele nowego wydarzyło się od poprzedniego wpisu, więc i ten będzie pewnie paplaniną o niczym.

Lubię leniwie spędzać czas. To jeden z powodów, dla których nie przeszkadza mi tak bardzo fakt, że siedzę chora w domu. Mogę porobić rzeczy, na które normalnie nie mam czasu. Przeszłam spory kawałek Americans McGee's Alice. Jestem usatysfakcjonowana. XD

Jawią się przede mną bardzo ciekawe plany feryjno-górkie. Mam coraz większą ochotę pojechać tam z wami. <3 Będziemy rzucać się śniegiem i bać się nazi zombiaków, hel je. W sumie na prawdę baaardzo dawno nie wyjeżdżałam nigdzie zimą, więc będzie to na prawdę miła odmiana.

Zmieniłam tło bloga. Nie jest to obrazek mojego autorstwa, ale jestem z niego zadowolona. Pewnie przez jakiś czas nie będę tego zmieniać, zwłaszcza biorąc pod uwagę nazwę.

Pam param pam pam. Lubię sok pomarańczowy.

Zmo

środa, 5 stycznia 2011

Jeszcze niemal z zapałem

Tak, trzeba tu coś umieścić, póki blog jest "świeży" i jeszcze mam jako taką ochotę coś pisać.

Hmhmhm, niemal nikt nie wie, że bywam na blogspocie. I dobrze. Mogę trochę popisać... Ot tak. Powyżalać się bez obawy, że zostanę posądzona o pozerstwo, wypocić parę notek zwanych "wstałam, zjadłam, zrobiłam kupę" i nikt nie powie, że przynudzam. Jeśli to czytasz to istnieje spore prawdopodobieństwo, że trafiłeś tu przypadkiem - nie znamy się więc nie interesuje cię ani moje życie ani przemyślenia - kliknij więc "wstecz" i nie zmuszaj się do czytania.
Tak, jak widać lubię pisać od rzeczy. Opowiadać o mało ważnych pierdołach. O tym, że zjadłam dzisiaj ulubioną czekoladę, jaki film obejrzałam, czy znowu spóźniłam się do szkoły.
Cóż, czekolady w zasadzie nie zjadłam. Pomarańczowy Lindt nadal leży na stoliku, za to obejrzałam trzy filmy. Dwa z Johnnym Deppem. A do szkoły się nie spóźniałam. Nawet tam nie byłam. Leżę z gorączką i tulę poduszkę.

Uh, jak to dobrze, że tego nie czytacie. Kimkolwiek mielibyście być.

A teraz sprawy czysto techniczne. Muszę sobie znaleźć jakieś ładne tło na tego bloga. Nie jestem ani trochę usatysfakcjonowana wyborem jednego z przykładowych obrazków.

Mam nadzieję, że wszystko zmieni się na lepsze. 
I nie mówcie, że nadzieja matką głupich.


Zmo

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Początek, hm?

Długi czas nosiłam się z zamiarem przeniesienia z wordpressa na blogspota - w końcu stało się. Początek nowego roku czasem zmian? Być może, aczkolwiek jakoś nigdy w coś takiego nie wierzyłam. Nie robiłam długich list postanowień - drażniło mnie to.

Od razu zapowiadam, że nie będę tu prowadziła regularnego dziennika. Oczywiście na początku na pewno towarzyszył mi będzie większy zapał, ale to zapewne stan przejściowy. I w sumie nie jestem w tej kwestii zbyt oryginalna.
Ktoś kiedyś napisał na pewnym blogu, że w przypływach złego humoru umieszcza częstsze i dłuższe notki. Chyba mam podobnie, więc życzcie mi, abym nie rozpisywała się zanadto. Albo żebym nauczyła się pisać również o radościach.

Zmo