Skasowałam długą, ale żałosną notkę.
Wyżalę się jedynie, że tęsknię za pewną osobą. Osobą, która była przy mnie, kiedy bardzo tego potrzebowałam. Uhh... Chcę się spotkać.
No nic. Dobranoc.
Zmo
piątek, 30 marca 2012
sobota, 10 marca 2012
środa, 29 lutego 2012
Wrap, kucyki i modem w keczupie.
Dzień zaczął się dobrze, ale skończy się źle.
Jestem z siebie dumna - zwlokłam się z łóżka(No dobra, mana wykopała mnie spod kołdry. ._.) i zdążyłam na czas na ogun. Wydział, na którym mam zajęcia o Białorusi jest dziwnym miejscem. Czułam się tam, jakbym cofnęła się do gimnazjum. Budynek wygląda jak typowa szkoła, ludzie są jacyś tacy... Bardziej wyluzowani. Nie gryzło mnie nawet w oczy to, że zaczęli się pakować, zanim prowadząca skończyła mówić. Przeważnie szlag mnie trafia, kiedy ludzie tak robią, ale tam... Tam jakoś wszystko łączyło się w zgrabną całość. Niesiona na skrzydłach sentymentu, zastanawiałam się, czy nie wrócić do domu autobusem, jednak ostatecznie lenistwo i świadomość braku czasu wygrały. XD"
Lubię spotykać znajomych na kasach. Zawsze to milej szczerzyć się jak debil kupujący zestaw dziecięcy do kogoś znajomego niż przypadkowego fastfoodosprzedawcy. :3
Uhh... Przede mną ta gorsza część dnia. Nauka do kartkówki ze statystyki, usilna próba jej zaliczenia, a na koniec nauka BMZ'u. Dobrze, że przynajmniej nie sama, a z Kierznem.
Bwaaa~ Chcę już niedzielę, mam ochotę popisać LARPa. LARPLARPLARP~ *A*
Z racji, że tradycyjnie zawsze dodaję jakieś zdjęcie, to dzisiaj pochwalę się moim nowym profilowym z fejsa. By Avi. :3
Zmo
wtorek, 28 lutego 2012
Dwa i pół kilo popiołu
Dwa i pół kilo popiołu to ja mam w klawiaturze komputerka.
Cóż, od niepamiętnych czasów nie dodałam tutaj żadnego wpisu. W sumie nie mam pojęcia dlaczego - nie miałam ochoty? Czasu? Może po prostu zapomniałam o moim niezwykle szlachetnym postanowieniu dzielenia się ze światem faktem iż żyję i mam się dobrze.
Zdecydowanie dużo zmieniło się w moim życiu od czasu kiedy ostatni raz zaszczyciłam blogspota swoją obecnością. Dostałam się na studia(dokładnie te, o których myślałam od kilku miesięcy), przeprowadziłam się do innego miasta i żyję sobie razem z Kasumi w nawiedzonym mieszkanku. Mój pokój jest tak mojszy jak to tylko możliwe - panuje w nim burdel, sukcesywnie pokrywam każdy wolny fragment szaf(których mam, nie wiem po jaką cholerę aż pięć w moim malutkim królestwie) plakatami.
Mimo iż finansowo nadal jestem w stu procentach zależna od rodziny, odczuwam pewną wolność, której zdecydowanie mi wcześniej brakowało. O dziwo nie powoduje to serii katastrof, których się obawiałam. Nie wyleciałam ze studiów po pierwszym miesiącu, względnie nie głoduję, nie spaliłam mieszkania, raczej nie pomnożyłam moich nałogów. Spotęgowałam, ale nie pomnożyłam. XD
A teraz bardziej aktualne sprawy. Dwa dni temu postarzałam się o kolejny rok, teoretycznie nie jestem już nastolatką(psychicznie jednak nie dostrzegam żadnych znaczących zmian). Mimo iż sporo osób wykruszyło się z sobotniej imprezy i tak było miło. Oprócz znajomych z Wawy, przyjechała do mnie Avi. ^^ Miło - nie widziałyśmy się prawie dwa miesiące co jest sporym okresem czasu, zważywszy na to, że przeważnie zaczynamy tęsknić już w chwili w której ona wsiada do busa. :D
O. Większą ilością mniej lub bardziej interesujących faktów podzielę się później - chyba słyszę na schodach zbliżającą się niebieskowłosą żubrówkę. 8D
Zmo
Cóż, od niepamiętnych czasów nie dodałam tutaj żadnego wpisu. W sumie nie mam pojęcia dlaczego - nie miałam ochoty? Czasu? Może po prostu zapomniałam o moim niezwykle szlachetnym postanowieniu dzielenia się ze światem faktem iż żyję i mam się dobrze.
Zdecydowanie dużo zmieniło się w moim życiu od czasu kiedy ostatni raz zaszczyciłam blogspota swoją obecnością. Dostałam się na studia(dokładnie te, o których myślałam od kilku miesięcy), przeprowadziłam się do innego miasta i żyję sobie razem z Kasumi w nawiedzonym mieszkanku. Mój pokój jest tak mojszy jak to tylko możliwe - panuje w nim burdel, sukcesywnie pokrywam każdy wolny fragment szaf(których mam, nie wiem po jaką cholerę aż pięć w moim malutkim królestwie) plakatami.
Mimo iż finansowo nadal jestem w stu procentach zależna od rodziny, odczuwam pewną wolność, której zdecydowanie mi wcześniej brakowało. O dziwo nie powoduje to serii katastrof, których się obawiałam. Nie wyleciałam ze studiów po pierwszym miesiącu, względnie nie głoduję, nie spaliłam mieszkania, raczej nie pomnożyłam moich nałogów. Spotęgowałam, ale nie pomnożyłam. XD
A teraz bardziej aktualne sprawy. Dwa dni temu postarzałam się o kolejny rok, teoretycznie nie jestem już nastolatką(psychicznie jednak nie dostrzegam żadnych znaczących zmian). Mimo iż sporo osób wykruszyło się z sobotniej imprezy i tak było miło. Oprócz znajomych z Wawy, przyjechała do mnie Avi. ^^ Miło - nie widziałyśmy się prawie dwa miesiące co jest sporym okresem czasu, zważywszy na to, że przeważnie zaczynamy tęsknić już w chwili w której ona wsiada do busa. :D
O. Większą ilością mniej lub bardziej interesujących faktów podzielę się później - chyba słyszę na schodach zbliżającą się niebieskowłosą żubrówkę. 8D
Zmo
Subskrybuj:
Posty (Atom)

