wtorek, 28 lutego 2012

Dwa i pół kilo popiołu

Dwa i pół kilo popiołu to ja mam w klawiaturze komputerka.

Cóż, od niepamiętnych czasów nie dodałam tutaj żadnego wpisu. W sumie nie mam pojęcia dlaczego - nie miałam ochoty? Czasu? Może po prostu zapomniałam o moim niezwykle szlachetnym postanowieniu dzielenia się ze światem faktem iż żyję i mam się dobrze.
Zdecydowanie dużo zmieniło się w moim życiu od czasu kiedy ostatni raz zaszczyciłam blogspota swoją obecnością. Dostałam się na studia(dokładnie te, o których myślałam od kilku miesięcy), przeprowadziłam się do innego miasta i żyję sobie razem z Kasumi w nawiedzonym mieszkanku. Mój pokój jest tak mojszy jak to tylko możliwe - panuje w nim burdel, sukcesywnie pokrywam każdy wolny fragment szaf(których mam, nie wiem po jaką cholerę aż pięć w moim malutkim królestwie) plakatami.
Mimo iż finansowo nadal jestem w stu procentach zależna od rodziny, odczuwam pewną wolność, której zdecydowanie mi wcześniej brakowało. O dziwo nie powoduje to serii katastrof, których się obawiałam. Nie wyleciałam ze studiów po pierwszym miesiącu, względnie nie głoduję, nie spaliłam mieszkania, raczej nie pomnożyłam moich nałogów. Spotęgowałam, ale nie pomnożyłam. XD

A teraz bardziej aktualne sprawy. Dwa dni temu postarzałam się o kolejny rok, teoretycznie nie jestem już nastolatką(psychicznie jednak nie dostrzegam żadnych znaczących zmian). Mimo iż sporo osób wykruszyło się z sobotniej imprezy i tak było miło. Oprócz znajomych z Wawy, przyjechała do mnie Avi. ^^ Miło - nie widziałyśmy się prawie dwa miesiące co jest sporym okresem czasu, zważywszy na to, że przeważnie zaczynamy tęsknić już w chwili w której ona wsiada do busa. :D

O. Większą ilością mniej lub bardziej interesujących faktów podzielę się później - chyba słyszę na schodach zbliżającą się niebieskowłosą żubrówkę. 8D

Zmo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz